Kalendarz ♦ Aktualności ♦  ♦ Księga Gości ♦ Newsletter
          

TERRA NOVA

11 czerwca 2011 - Terra Nova.

Postanowiłem zwiedzić najmłodszy fragment najmłodszego regionu w naszym kraju. Udało mi się namówić dwóch kolegów na tę wędrówkę. Samotrzeć przemierzyłem Nową Ziemię wyłonioną z wody niespełna 300 lat temu, będącą w całości zabytkiem oraz świadectwem kunsztu i ogromnej pracy dawnych budowniczych. Złowieszcze wizje synoptyków z Instytutu Magii Guseł i Wróżb na szczęście nie sprawdziły się i wędrówkę pod każdym, rówież pogodowym, względem należy zaliczyć do nad wyraz udanych.


 Informacje 
  • Uczestnicy: Piotr, Kuba i Paweł, piszący te słowa;
  • Data i czas: 11 czerwca 2011;
  • Pogoda:
    • wiatr: słaby, wyczuwalny głównie przez Kubę;
    • zachmurzenie: żadne do umiarkowanego;
    • opad: brak;
    • temperatura: od ok.15 do ok.20 st.C.;
  • Dystans: 90 km;
  • Trasa wycieczki: Elbląg - Nowakowo - Ujście - Nowe Batorowo - Cieplice - Nowotki - Kępiny Małe - Kępki - Bielnik Drugi - Adamowo - Władysławowo - Wikrowo - Szopy - Jasionno - Jezioro - Markusy - Zwierzno - Różany - Gronowo Elbląskie - Oleśno - Dworki - Fiszewo;
  • Mapa: Terra Nova

Już o 0605 jestem przy dworcu PKP Gdańsk Główny. Właściwie, biorąc pod uwagę moje poprzednie wypady w tamtym kierunku, nie już, lecz dopiero. To z powodu, że PKP okroiło rozkład jazdy wyrzucając mój ulubiony pociąg - Elbląg 4:20. Punktualnie o 0615 z dwóch stron nadjeżdżają Piotr i Kuba. Towarzystwo jest, pogoda jest [jak mawiał mój dziadek: pogoda jest zawsze, nie zawsze taka, jakiej byśmy chcieli]. W kasie kupujemy „Elbląg szósta trzydzieści dla człowieka i roweru” po czym udajemy się na peron. Półtoragodzinna podróż upływa nam na opowieściach w rodzaju „gdzie to ja nie byłem, czego nie widziałem” i, mimo, że pociąg z powodu remontów wlecze się jak ten przysłowiowy pociąg PKP, nim się obejrzeliśmy, jesteśmy na miejscu.

W Elblągu jak zwykle zimniej. Zasięgnąwszy języka od policjantów na temat drogi wyjazdowej na Tolkmicko ruszamy szybkim tempem, żeby się rozgrzać. Oczywiście moglibyśmy się doubrać, ale nieee. Przecież my twardzi jesteśmy :-). Cieplej robi się w Nowakowie.

Nowakowo. Most. U progu Wyspy Nowakowskiej

Wyspa Nowakowska jest sztuczną wyspą powstałą w wyniku osuszania i polderyzacji podmokłych, zalewowych obszarów na Żuławach Elbląskich.

W miejscu gdzie dziś znajduje się most pontonowy już w 1348 roku istniała osada Bollwerk, będąca częścią Starego Miasta Elbląga. Tutaj przy chronionej małą fortecą przeprawie na rzece Elbląg działała karczma należąca do Kompanii Wschodniej [Eastland Company - stowarzyszenie kupców angielskich, od 1579 posiadające prawo wyłączności handlu pomiędzy Anglią, a krajami nadbałtyckimi]. Ziemie leżące na północny zachód od rzeki Elbląg prawie do połowy XVIII wieku były mokradłami. W 1741 roku pruski intendent zarządzający ziemskimi posiadłościami Elbląga - Jacob Heinrich Poehling rozpoczął osuszanie i zagospodarowywanie tych terenów. Pierwszą wsią powstałą na nowej, wydartej morzu ziemi była Terranova przemianowana po II Wojnie Światowej na Nowakowo. Do początków XIX wieku osuszono również północne tereny dzisiejszej wyspy i założono wsie: Neu Terranova [późniejsze Batorowo], Nowotki, Cieplice, i Kępiny.

Po tym, jak w roku 1945 armia niemiecka zalała Żuławy [w tym Wyspę Nowakowską] wysadzając wały i przepompownie, tereny te osuszano 5 lat. Następnie zasiedlono je ludnością napływową. Nawiasem pisząc ci sami hitlerowcy wcześniej wykorzystywali więźniów obozu koncentracyjnego Stutthof do ciężkich robót przy wzmacnianiu wałów przeciwpowodziowych na wyspie.

Wyspa Nowakowska jest terenem bardzo zagrożonym powodziami. Ostatnie zalanie tych terenów miało miejsce w 2009 roku. W wyniku sztormu na Bałtyku i silnego północnego wiatru duże masy wody zostały wepchnięte do rzeki Elbląg podnosząc jej poziom. W środę 14 października stan wód przekroczył poziom alarmowy i konieczne było zamknięcie mostu pontonowego w Nowakowie. Wojewódzki Zespół Zarządzania Kryzysowego podjął decyzję o ewakuacji mieszkańców Wyspy. Ewakuację rozpoczęto od osób starszych, niepełnosprawnych, oraz dzieci i młodzieży. Mieszkańców przeniesiono najpierw do szkoły w Nowakowie, a następnie do szkoły w Gronowie Górnym.

Zaraz za mostem, przy którym Piotr głośno i w niewybredny sposób komentuje wielkość połowów pewnego wędkarza, zatrzymujemy się przy sklepie. Postanawiamy zadbać o zaopatrzenie z uwagi na to, że Wyspa Nowakowska to nie tylko Terra Nova [Nowa Ziemia]. Dla nas to również Terra Incognita [Ziemia Nieznana]. Żaden z nas nigdy nie był w tych rejonach i nie mamy pojęcia, czy w którejś z kolejnych wsi będzie sklep i czy będzie otwarty. Szczególnie, że kierujemy się na północ, a tam jak podpowiada mapa są raczej małe osady niż wsie. Krótki postój koledzy wykorzystują na neutralizację świeżego powietrza, którego sporą dawkę wchłonęli w drodze z Elbląga.

Nowakowo. Bo widzisz, sportowcy to tacy ludzie, którzy palą Sporty.

Na 10, może, kilometrze wędrówki :-) w okolicy Ujścia - wsi, której nie uwzględnia moja mapa [jednak widnieje ona na mapie Google] robimy sobie krótki postój nad rzeką Elbląg uchodzącą do zarastającej Zatoki Elbląskiej.

Ujście. Rumaki zostają na wale, my schodzimy nad wodę.

Postój upływa na śniadaniu i bardzo kulturalnej dyskusji o polskim filmie. Zaczyna się oczywiście od „A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.” Potem pół godziny chwalenia polskiego kina [raczej starszego] i chwalenia się tym, kto jaki film widział i jak długie kwestie zapamiętał.

Ujście. Rozmowy o polskim filmie.

Ruszamy dalej. W pobliskim Nowym Batorowie postanawiamy opuścić wygodny asfaltowy trakt. Kuba wybiera jazdę płytówką, Ja z Piotrem świeżo skoszonym wałem. Jazda wałem poza niewątpliwymi walorami widokowymi [z płytówki nie widać wody] ma jeszcze tę zaletę, że nierówności terenu są nieregularne. Podczas dłuższej jazdy po płytach można nabawić się choroby zawodowej operatora młota pneumatycznego [przeżyłem to podczas wędrówki Śladami mennonitów po Żuławach Elbląskich z 26 kwietnia 2009]. Po powrocie może zaistnieć konieczność jedzenia zupy przez słomkę.

Nowe Batorowo. Widok z wału.

Często zatrzymujemy się, by podziwiać coraz rozleglejsze widoki na Zatokę Elbląską i Zalew Wiślany. Ja próbuję dostać się nad wodę, w poszukiwaniu lepszego ujęcia.

To jest to, moim zdaniem, lepsze ujęcie.

Lepszego ujęcia szukam w bezpośrednim towarzystwie młodocianego przedstawiciela okolicznej rogacizny.

Jest byczo!

Gdy koledzy zwracają moją uwagę na tatę młodego byczka stojącego 50 kroków dalej i patrzącego bykiem na moje pląsy w trawie, wycofuję się na z góry upatrzoną pozycję, czyli na wał, gdzie Kuba już gotowy do startu.

Na Wale.

Dojeżdżamy do końca drogi. Tu mostek prowadzący na Złotą Wyspę objętą ornitologicznym rezerwatem przyrody Zatoki Elbląskiej.

Most na Złotą Wyspę.

Za mostem jednak nie ma ani drogi, ani ścieżki. Ruszamy więc na zachód w kierunku Cieplic. Chłopaki płytami [brrrr], a ja wałem.

Ja. [fot. Jakub Marcinkowski]

Jadąc wałem odzielającym polder od Zalewu Wiślanego widać dokładnie charakter tej krainy wydartej wodzie.

Widok z wału. W oddali Cieplice.

Do tej kolejnej maleńkiej wsi dojeżdżamy niemal bezdrożem. W odpowiedzi na moje próby przekonania towarzyszy, że tędy biegnie Nadzalewowa Trasa Rowerowa słyszę stwierdzenie, że „chyba biegła za Niemca”.

Na Nadzalewowej Trasie Rowerowej.

Z Cieplic jedziemy na południe do Mostu na Kanale Cieplicówka. Mostem opuszczamy, że tak napiszę, nowakowską część wyspy i wjeżdżamy na jej część nowotkowską. Tu, w rozwidleniu Nogatu i Kanału Cieplicówki są dwie wsie: Nowotki i Kepiny Wielkie. Jedziemy do Nowotek...

Most na Cieplicówce.

...a właściwie przez Nowotki w kierunku małej Wyspy Kępa odciętej od „Wyspy Nowotkowskiej” wąskim ciekiem wodnym - Brajteryną.

Na Wyspie Kępa.

Po lewej mamy bagnisty las będący, z uwagi na swą niedostępność dla ludzi, rajem ptaków. Niemalże spod kół uciekają nam żurawie. W górze lata bielik. Cały las śpiewa, ćwierka, świergoli, skrzeczy, piszczy, kuka i pohukuje.

Las na Wyspie Kępa.

Bielik.

Po prawej natomiast otwierają się nam takie oto widoki z Zalewem w tle:

Wyspa Kępa to także otwarte przestrzenie.

Wyspę Kępa opuszczamy przy przepompowni wody na ujściu Brajteryny do Zalewu i wzdłuż niej jedziemy na południe spowrotem do Nowotek. Tu przecinamy drogę, którą jechaliśmy w kierunku Kępy i wzdłuż Nogatu jedziemy dalej na południe. Nogat przekraczamy małym promem. Operator [tak się mówi?] promu przeprawia tylko nas trzech i nasze rumaki.

Kępiny. Wjeżdżamy na prom na Nogacie.

Kępiny. Na promie.

W drodze do Kępin Małych zatrzymujemy się by sfotografować wspaniałe, rozległe pola makowe. Znowu szukam lepszego ujęcia.

Kępiny Małe. Ja w makach. [fot. Jakub Marcinkowski]

Znalazłem, choć sądzę, że nie umiem dobrze oddać tego wspaniałego widoku.

Kępiny Małe. Same maki.

Muszę sprostować: Na Żuławach nie uprawia się maku [z tego co wiem]. Pole jest rzepakowe, maki je tylko przyozdabiają.

Z Kępin jedziemy na południe, w miejsce, które wypatrzyłem na mapie, miejsce, które może się okazać tylko błędem grafika rysującego mapę. Jednakże kolegów to ja mam wyrozumiałych i bez najmniejszego sprzeciwu dają się wciągnąć na kolejną płytówkę przechodzącą z czasem w drogę gruntową, używaną chyba tylko przez ciągniki. Jednak po kilkuset metrach, droga, która na mapie niewątpliwie jest, w terenie przestaje istnieć. Tak się przynajmniej wydaje.

Kepiny Małe. Cmentarz i droga, której nie ma.

Mam dwie wiadomości - rzekłem w tym miejscu - dobrą i złą. Dobra jest taka, że kępa drzew przed nami to zapewne cmentarz, zła natomiast jest taka, że dalsza droga biegnie dalej między wierzbami po lewej, jednakże wygląda na nieużywaną od dziesiątków lat. W odpowiedzi usłyszałem:

Idziesz sam!

Poszedłem. Drogą iść się nie dało. Połowę drogi przebyłem w rzepaku po prawej stronie drogi, drugą połowę w pszenicy po lewej. Samo wejście na teren cmentarza sprawia jeszcze więcej trudności ze względu na otaczające go wysokie po pachy pokrzywy. Kilka zdjęć z cmentarza, okupionych poparzeniami, zadrapaniami, o brudzie nie wspomnę:

Kępiny Małe. Cmentarz.

Kępiny Małe. Cmentarz. Grób Dietricha Wiebe i Agathe Wiebe [Agatha z domu, co ciekawe, również Wiebe].

Kępiny Małe. Cmentarz. Dotknąłem stopy anioła.

Kępiny Małe. Cmentarz.

Wróciwszy, pokazuję kolegom zdjęcia z cmentarza na 3-calowym monitorku. To im wystacza. Widząc moje nogi, nie zmieniają zdania, co do zobaczenia cmentarza na własne oczy. Jedziemy do Kępek.

W Kępkach przejeżdżamy ponownie przez Nogat. Kiedyś była tu przeprawa promowa podobna do tej w Kępinach. Teraz jest most stalowy. Zdjęcia mostu nie ma, ale jest zdjęcie ciekawej zabudowy nadrzecznej. Tak właśnie mógłbym mieszkać.

Kępki. Zabudowania nad Nogatem.

Na prawym brzegu Nogatu, nieopodal mostu, kolejny cmentarz...

...i kolejne pokrzywy. Tym razem jednak z domieszką malin. Chaszcze miejscami wyższe od nas.

Tym razem Kuba decyduje się na eksplorację wraz ze mną. Zmotywowałem go opowieściami o fundamentach kościoła, który istniał tutaj jeszcze po wojnie [rozebrany bodajże w 1950 roku]. Jednak to moje łydki przecierają szlak.

Kępki. Cmentarz. Tak przecierałem szlak wśród pokrzyw. [fot. Jakub Marcinkowski]

Kępki. Cmentarz. Wyjątkowy nagrobek. Jedyny wystający spod gęstego dywanu pokrzyw.

Kępki. Cmentarz. Fundamenty kościoła.

Gdzieś w sieci widziałem zdjęcie rzeźby anioła [nawiasem pisząc też wystającego z gęstych zarośli]. Zarażam Kubę tą swoistą archeologią i postanawiamy poszukać tegoż anioła. Nie wiemy jednak, gdzie go szukać, więc trwa to dłuższą chwilę. Wreszcie odnajdujemy anioła nieopodal dużego nagrobka wystającego ponad morze pokrzyw. Teraz rozumiemy dlaczego go nie widać. Ktoś go przewrócił.

Kępki. Cmentarz. Upadły anioł.

Oczywiście stawiamy anioła spowrotem na „nogi”...

Kępki. Cmentarz. Anioł.

...i zaliczamy pozowanko z aniołem.

             

Kępki. Sesja z aniołem.

Piotr zaciekawiony tym, czegóż to z takim samozaparciem szukaliśmy, idzie zobaczyć anioła.

Właściwie na tym zdjęciu już wraca.

A tak wyglądał kościół w Kępkach/Bielniku przed laty.

Kępki [Zeyer]. Kościół.

Otrzepawszy się z zielska ruszamy do Władysławowa - małej wioski, nieopodal której chcę zobaczyć spory, najstarszy na Żuławach cmentarz mennonicki. Cmentarz ten opisany jest na miejscu jako cmentarz we Władysławowie, niektóre źródła jednak przypisują go wsi Wikrowo. Cmentarz mennonicki (...) położony w płn. części miejscowości [Wikrowo] (dawniej w obrębie wsi Władysławowo) Źródło: Katalog zabytków osadnictwa holenderskiego w Polsce.

Władysławowo - Wikrowo. Cmentarz mennonicki.

Władysławowo - Wikrowo. Cmentarz mennonicki.

Władysławowo - Wikrowo. Cmentarz mennonicki.

Władysławowo - Wikrowo. Cmentarz mennonicki.

Władysławowo - Wikrowo. Cmentarz mennonicki.

Władysławowo - Wikrowo. Cmentarz mennonicki.

Następny przystanek to pobliskie Wikrowo. Interesujący się Żuławami, zapewne wiedzą czego tam zamierzałem szukać. Jeszcze kilka lat temu Wikrowo mogło się szczycić posiadaniem obiektu wyjątkowego - jednego z dwóch zachowanych na Żuławach wiatraków umieszczonych na budynku.

                          

Wikrowski wiatrak przed spaleniem. [fot. Marek Opitz, źródło: Foto Opitz]

Nestety ten wspaniały budynek spłonął [podobnie jak ten drugi w Drewnicy]. I nie ważne już dziś, a w każdym razie nierozstrzygalne, czy był to wypadek, czy celowe działanie. Ważne jest to, że znikneło z krajobrazu coś absolutnie wyjątkowego w skali całego kraju. Poniżej przedstawiam kilka zdjęć tego, co pozostało po wikrowskim wiatraku.

Wikrowo. Wiatrak [był!].

Wikrowo. Wiatrak [był!].

Wikrowo. Wiatrak [był!].

Wikrowo. Wiatrak [był!].

W Wikrowie szukamy jeszcze cmentarza, który jest zaznaczony na mojej mapie. Bezskutecznie. Zasięganie języka, też nic nie daje. Wszyscy zagadnięci kierują nas do władysławowskiej nekropolii, którą już zwiedziliśmy. Przecinamy więc Berlinkę i przez Jasionno jedziemy do Jeziora. Droga na Jasionno okazuje się być brukowaną i daje nam mocno w kość.

Piękny, acz trudny dla rowerzysty żuławski trakt.

W połowie robimy sobie przerwę.

Przerwa.

W Jeziorze, o którym możesz poczytać w rozdziale Miejsca czekają nas trzy bardzo ciekawe obiekty:

Jeden z najstarszych mostów zwodzonych w Polsce.

Jezioro. Most z 1895 roku.

Jezioro. Na moście.

Jezioro. Widok na Tynę...

...skłania do zadumy.

Neogotycki kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny wzniesiony w połowie XIX wieku z cennym wyposażeniem oraz sąsiadująca z nim XVIII-wieczna plebania.

Jezioro. Kościół i plebania.

Jezioro. W kościele.

Przy kościele znajduje się pomnik ofiar I Wojny Światowej wystawiony w 1920 roku z inicjatywy mieszkańców okolicznych wsi.

Jezioro. Pomnik ofiar I Wojny Światowej.

Mennonicki dom modlitwy pochodzący z 1865 roku oraz założony na początku XVIII wieku cmentarz gminy mennonickiej z piekną aleją starych lip.

Jezioro. Na cmentarzu.

Jezioro. I w domu modlitwy.

Niebo zasłaniają chmury. Z Jeziora jedziemy przez Markusy [postój w sklepie], Zwierzno, Różany do Gronowa Elbląskiego. Tam stwierdzamy, że nie będziemy siedzieć bezczynnie przez godzinę, która nam została nam do pociągu. Ruszamy do Fiszewa. Dla mnie to jak déjà vu [patrz Śladami mennonitów po Żuławach Elbląskich z 26 kwietnia 2009].

Fiszewo. Ruiny kościoła.

Fiszewo. Ruiny kościoła.

Na koniec zaglądamy jeszcze na mennonicki cmentarz...

Fiszewo. Na cmentarzu mennonickim. [fot. Jakub Marcinkowski]

...i udajemy się na peron.

Fiszewo. Czekamy na pociąg.

Zza chmur wychodzi niskie już słońce oblewając wszystko złotym światłem. Żuławy żegnają nas pięknymi kolorami. Zdjęcia nie zrobiłem - pokażę to sprzed dwóch lat.

Fiszewo. Rok 2009.

Kilka minut, które pozostały do przyjazdu pociągu poświęcamy planowaniu terminu następnej wędrówki. Pociąg przyjeżdża. Polskie Koleje Państwowe zabierają nas do domu. Wybrańców gratis...

Koniec filma.



 
Podziel się wędrówką ze znajomym:

 



Komentarze czytelników
www

Wysłanie maila oznacza zgodę na publikację Twojego nicka/nazwiska oraz treści wpisu na stronie www.zulawy.info. Adresów mailowych nie zamieszczam, by chronić autorów wpisów przed żniwiarkami internetowymi. Wpisy wulgarne i nie na temat ignoruję.


1. Ty
www

Palczewo
Drewnica
Ostaszewo
Wikrowo
Drewnica

2009-