Kalendarz ♦ Aktualności ♦  ♦ Księga Gości ♦ Newsletter
          

II SAMOCHODOWY RODZINNY OBJAZD ŻUŁAW

28 listopada 2009 - II Samochodowy Rodzinny Objazd Żuław.

Zamierzałem zakończyć sezon rowerowy krótką wycieczką za Wisłę, ale w przeddzień wyjazdu plany uległy zmianie. Znowu nie mogłem znaleźć towarzystwa na tą wędrówkę, za to cała moja rodzinka wyraziła chęć uczestniczenia w wypadzie. Postanowiłem więc zamienić dwa koła na cztery i tak wyruszyliśmy Złotą Pluskwą na kolejną rodzinną przygodę z Żuławami.



 Informacje 
  • Uczestnicy: Agnieszka, Sylwia, Marcin, Jan, Paweł;
  • Data i czas: 28 listopada 2009; godz. 0900 - 1430;
  • Pogoda:
    • wiatr: silny;
    • zachmurzenie: brak;
    • opad: brak;
    • temperatura: ok.5 st.C;
  • Dystans:80 km;
  • Trasa wycieczki: Gdańsk - Kiezmark - Ostaszewo - Jeziernik - Stawiec - Lubiszewo - Orłowo - Niedźwiedzica - Drewnica - Żuławki - Kiezmark - Gdańsk;
  • Mapa: II Samochodowy Rodzinny Objazd Żuław

Z Gdańska wyruszamy ok 0930 krajową 7 do Kiezmarka. Po niespiesznym przejechaniu mostu, połączonym z konteplacją nadwiślańskich widoków, zjeżdżamy w Czerwonych Budach na boczną drogę, by nią dojechać do Nowej Kościelnicy. We wsi mijamy dobrze już nam znane domy podcieniowe...

Nowa Kościelnica.

Nowa Kościelnica.

... i nie zatrzymując się dojeżdzamy do Ostaszewa.

Ostaszewo. Przy ruinach kościoła.

W Ostaszewie krótki postój. Oglądanie ruin XIV-wiecznego kościoła spalonego w 1945 roku. Agnieszka zauważa przy murze kościoła grób, na który przy poprzednich wizytach nie zwróciłem uwagi. Na tabliczce napis:

„Nieznany żołnież niemiecki, rozstrzelany przez swoich dlatego, że nie chciał podpalić kościoła.”

Czy można na tej podstawie przypuszczać, że aktu spalenia kościoła dokonali nie, jak dotąd sądziłem, Sowieci, lecz wycofujący się hitlerowcy? W każdym razie mieli taki zamiar.

Ostaszewo. Grób niemieckiego żołnierza.

Mury kościoła porasta gdzieniegdzie roślinność, w tym ponad dwumetrowe brzozy.

Ostaszewo. Ruiny kościoła.

Za Ostaszewem rozglądam się w poszukiwaniu śladów mennonickiego cmentarza zaznaczonego na mapie. Bezskutecznie. Albo cmentarza nigdy tu nie było, albo był i już nie ma. I znowu stwierdzam, że rozglądanie się i poszukiwanie czegokolwiek lepiej wychodzi z siodełka rowerowego.

Dojeżdżamy do Jeziernika. Tu gotycki kościółek p.w. Św. Jerzego wybudowany w XIV wieku [prawdopodobnie w 1337 roku] z 300 lat młodszą, drewnianą wieżą zwieńczoną 8-boczną izbicą. Kościółek niestety zamknięty. Nie zobaczymy więc niedawno zrekonstruowanej, 350-letniej ambony we wnętrzu. Sporo zdjęć z wnętrza kościoła, w tym obszerną fotorelację z remontu dachu oraz ambony można zobaczyć tutaj.

Jeziernik. Kościół p.w. Św. Jerzego.

Marcinek próbuje przeczytać inskrypcje sprzed 200 lat.

Jeziernik.

Jeszcze oglądamy odcisk psiej łapy w jednej z cegieł kościoła. Odcisk powstał podczas produkcji cegły, a dokładniej po jej uformowaniu, podczas suszenia przed wypaleniem.

Jeziernik.

W Jezierniku warto jeszcze zobaczyć duży dom podcieniowy z 1855 roku z wysokim podcieniem wspartym na 6 słupach.

Jeziernik. Dom Podcieniowy.

Jeziernik. Dom Podcieniowy.

Zanim opuścimy Jeziernik, szukamy jeszcze śladów cmentarza zaznaczonego na mapie mniej więcej naprzeciw domu podcieniowego. Na mapie jest, a w terenie brak. Po krótkiej rozmowie z mieszkańcem dowiaduję się, że poza cmentarzem przykościelnym nigdy nie było tu żadnej innej nekropolii.

Ruszamy więc do Stawca, w którym bez wątpienia jest cmentarz mennonicki i to jeden z największych.

Stawiec. Cmentarz mennonicki.

Stawiec. Cmentarz mennonicki.

Po obejrzeniu cmentarza zatrzymujemy się przy pobliskim sklepie. Dzieci szaleją na nowowybudowanym placu zabaw, ja fotografuję obsypaną owocami, choć bezlistną jabłoń i wszyscy spożywamy małe conieco, ale temperatura nie zachęca do dłuższego postoju, więc ruszamy dalej.

W Stawcu.

W Stawcu.

Mijamy Lubieszewo z gotyckim kościołem p.w. św. Elżbiety Węgierskiej i kierujemy się do Orłowa. Skręcamy w stronę odległego o kilkaset metrów od drogi domu podcieniowego, do którego nie zdecydowaliśmy się podjechać podczas pierwszego objazdu.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Z bliska widać, że dom jest w fatalnym stanie. Szkoda, bo jest to moim zdaniem jeden z najpiękniejszych i najładniej położonych domów na Żuławach.

Dom ten zbudował Peter Loewen w 1802 r. dla Hansa Janssona - zamożnego właściciela dużego gospodarstwa rolnego.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Pod nieobecność właściciela po otoczeniu domu oprowadza mnie kot.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Orłowo. Dom podcieniowy.

Kot chodził krok w krok za mną.

Orłowo.

Za domem znajdują się pozostałości obory wybudowanej w tym samym roku co dom.

Orłowo. Wozownia.

Orłowo. Wozownia.

Orłowo. Wozownia.

Opuszczając to piękne miejsce musiałem bardzo uważać na potomstwo mojego kociego przewodnika, które korzystając z ciepła silnika zalęgło się pod autem.

Orłowo.

W Orłowie zatrzymujemy się jeszcze na chwilkę przy pięknym, starym budynku. Na progu tego domu przy porośniętych jakąś roślinnością drzwiach siedziały dwa koty. W ogóle ten wyjazd był pod znakiem kota. Koty na progu oczywiście musiałem zdjąć, ale zdjęcie wykonałem analogiem, więc pokażę gdy wywołam.

Orłowo.

I zgodnie z obietnicą pokazuję [01.01.10].

Orłowo.

Wróciwszy do samochodu zobaczyłem kolejnego kota, choć napis głosił inaczej.

Przy odwiedzanym w lipcu podczas pierwszego SROŻ-u kościele p.w. św. Barbary nie zatrzymujemy się tym razem.

Orłowo. Zły pies. W tle kościół p.w. św. Barbary.

W Orłowie [a właściwie w Orłowskim Polu] pozostało nam już tylko odwiedzić mennonicki cmentarz, na którym byliśmy w lipcu. Postanowiliśmy sprawdzić, co się zmieniło po pracach porządkowych, jakie przeprowadzono tu w sierpniu.

Orłowskie Pole. Cmentarz.

Orłowskie Pole. Cmentarz.

Orłowskie Pole. Cmentarz.

Cmentarz jest uporządkowany. Połamane stele i krzyże „skompletowane”. Na jednym z nagrobków znalazłem jeszcze jeden zabytek...

Koliber 2.

Wracamy do samochodu...

Orłowskie Pole.

...i ruszamy krajową 7 w stronę Gdańska. Po drodze mijamy Stare Babki, które, w związku z budową trasy S7, mają przestać istnieć prawdopodobnie w przyszłym roku. W Dworku skręcamy na północ do małej wsi - Niedźwiedzicy i połączonej z nią Niedźwiedziówki.

Na północnym skraju wsi mennonici wznieśli w roku 1768 drewniany dom modlitwy. Niestety został on spalony w roku 1990 i dzisiaj można jedynie oglądać fundament, otaczający go cmentarz oraz kilka wyjątkowej urody drzew.

Niedźwiedziówka.

Niedźwiedziówka.

Niedźwiedziówka.

Niedźwiedziówka.

A wokoło elektryzujące krajobrazy żuławskie.

Niedźwiedziówka.

Ostatnim przystankiem podczas dzisiejszej wycieczki jest Drewnica, gdzie chcę zobaczyć resztki spalonego budynku na którym stał wiatrak - holender.

Drewnica.

Drewnica. Źródło: Forum Dawny Gdańsk

Wracając już do głównej trasy na Gdańsk zatrzymuję się jeszcze na chwilę w Żuławkach uchodzących wraz z Drewnicą za największe skupisko zabytków budownictwa drewnianego na Żuławach. I właśnie tu taki oto obrazek. Jeszcze rok temu budynek stał, a walił się jedynie podcień.

Żuławki. Dom podcieniowy?!

Żuławki. Dom podcieniowy?!

Żuławki. Dom podcieniowy?!

Żuławki. Dom podcieniowy?!

Tym smutnym akcentem kończymy kolejną wędrówkę pełną odkryć i przeżyć. Wędrówkę pod znakiem kotów, co dowodzi jedynie faktu, że mam kota na punkcie Żuław.



 
Podziel się wędrówką ze znajomym:

 



Komentarze czytelników
www

Wysłanie maila oznacza zgodę na publikację Twojego nicka/nazwiska oraz treści wpisu na stronie www.zulawy.info. Adresów mailowych nie zamieszczam, by chronić autorów wpisów przed żniwiarkami internetowymi. Wpisy wulgarne i nie na temat ignoruję.


1. Ty
www

Palczewo
Drewnica
Ostaszewo
Wikrowo
Drewnica

2009-