Kalendarz ♦ Aktualności ♦  ♦ Księga Gości ♦ Newsletter
          

ŚLADAMI MENNONITÓW

26 kwietnia 2009 - Śladami mennonitów po Żuławach Elbląskich.

Wycieczka rowerowa z Elbląga [PKP] wzdłuż zachodniego brzegu jeziora Drużno szlakiem św. Wojciecha. Następnie przez co ciekawsze miejsca południowych Żuław Elbląskich do Gronowa Elbląskiego [PKP] i dodatkowo [decyzja w ostatniej chwili] do Fiszewa [PKP].

Fragment szlaku św. Wojciecha potraktowałem w trakcie poniżej opisanej wycieczki jako pretekst do obszerniejszej i dość skrupulatnie zaplanowanej wędrówki po Żuławach Elbląskich.



 Informacje 
  • Uczestnicy: ja;
  • Data i czas: 26 kwietnia 2009; godz. 0630 - 1800;
  • Pogoda:
    • wiatr: brak;
    • zachmurzenie: brak;
    • opad: brak;
    • temperatura: ok.15 st.C;
  • Dystans:105 km;
  • Trasa wycieczki: Elbląg - Raczki E. - Tropy E. - Węgle-Żukowo - Jurandowo - Jezioro - Żurawiec - Węgle-Żukowo - Krzewsk - Markusy - Różany - Zwierzno - Stalewo - Szaleniec - Rozgart - Różany - Gronowo E. - Fiszewo;
  • Mapa: Śladami mennonitów

Budzę się o 0329. Minutę później budzi się zegarek. O 0400 ruszam spod domu w kierunku Gdańska Głównego. Na dworzu jeszcze ciemno i tylko lekka łuna na wschodzie zapowiada piękny dzień. Pociąg przyjeżdża punktualnie o 0436. Wsiadam do wagonu służbowego na końcu składu i zaczyna się moja podróż.

Po drodze do Tczewa podziwiam świt nad Żuławami.

Świt nad Żuławami.

Słońce wychodzi mi na spotkanie w Lisewie Malborskim, eksplodując blaskiem za wieżą kościoła w Lichnowych.

Wschód Słońca nad kościołem w Lichnowych.

W Elblągu wysiadam z pociągu i od razu niemiłe zaskoczenie - zimno! Jest kilka stopni mniej niż w Gdańsku. Chyba poniżej zera. Nie zwlekając więc ruszam w drogę. Sprawdzam jeszcze godzinę odjazdu pociągu powrotnego do Gdańska. Muszę zajechać do Gronowa Elbląskiego na 1749 lub 1912. Postanowiłem Elbląg i jego zabytki zostawić na osobną wycieczkę. Podjechałem tylko z czystej ciekawości rzucić okiem na Ścieżkę Kościelną.

Elbląg. Ścieżka Kościelna.

Jest to fragment wąskiej uliczki przecinającej w połowie długie kwartały zabudowy zachodniej części starego miasta w Elblągu. Pierwszy raz wzmiankowana uliczka w średniowieczu nazywana była wąską [arta platea]. W czasie funkcjonowania krzyżackiej warowni ułatwiała komunikację z zamkiem do 1454 roku gdy zamek zburzono. Z czasem jednak nazwana została kościelną z uwagi na to, że niemal w linii prostej łączy trzy staromiejskie kościoły: Najświętszej Marii Panny, parafialny św. Mikołaja i szpitalny p.w. św Ducha.

Wreszcie wyjeżdżam z miasta i kierując się szlakiem św. Wojciecha wjeżdżam na wał przeciwpowodziowy rzeki Elbląg. Słońce jeszcze nisko więc na polu przylegającym do wału towarzyszy mi mój cień. W tle kolejka jadąca do Malborka.

Na wale rzeki Elbląg.

Kawałek dalej do rzeki Elbląg wpada Tyna [inne nazwy: Tina, Tuja, Tejna].

Ujście Tyny do rzeki Elbląg.

Dalej szlak cały czas biegnie koroną wału, wzdłuż Tyny serwującej coraz to piękniejsze widoki.

Wierzba nad Tyną.

W Raczkach Elbląskich przy stacji pomp zjeżdżam z wału Tyny, jadę kilkaset metrów w stronę zabudowań wsi, a następnie wyjechawszy na szosę Elbląg - Krzewsk skręcam w prawo i po około 600 metrach znowu w prawo. Tu ogarnia mnie głęboka depresja. Poziom gruntu znajduje się 1,8 metra poniżej poziomu morza, więc żeby zaczerpnąć powietrza muszę stanąć na palcach :-)!

Raczki Elbląskie. Najniższy punkt Polski.

Przejeżdżając mostkiem na prawy brzeg Tyny żegnam się z tą rzeka [na jakiś czas] i przejeżdżam przez Tropy Elbląskie malowniczą brukowaną drogą. Pierwotnie droga ta jednak nie była głównym traktem komunikacyjnym. Tą rolę pełnił kanał, frontem do którego ustawione są zabudowania. Jest to charakterystyczny dla Żuław układ zabudowy wsi nazywany ulicówką wodną. Przykłady takiego układu można jeszcze zobaczyć w kilku wsiach żuławskich, np. Dzierzgonce, czy Tujsku.

Droga we wsi Tropy Elbląskie.

W Tropach oglądam ciekawe przykłady budownictwa żuławskiego: począwszy od układu samej wsi, poprzez zagrody holenderskie, a skończywszy na wyjątkowym, jedynym chyba na Żuławach domu podcieniowym krytym strzechą [nawiasem pisząc mocno naruszonym zębem czasu].

Tropy Elbląskie. Dom podcieniowy.

Tropy Elbląskie. Dom podcieniowy.

Za wsią szlak św. Wojciecha prowadzi mnie bezdrożem. W tym miejscu ma on wyjątkowo pieszy charakter. Nie polecam na rower, chyba, że z pełną amortyzacją. Około dwóch kilometrów dalej wyjeżdżam na drogę płytową biegnąca koroną wału wzdłuż jeziora Drużno. Po lewej w miejscach gdzie trzciny są niższe można zobaczyć panoramę Drużna z zabudowaniami Elbląga po drugiej stronie.

Jezioro Drużno. W tle widać zabudowania Elbląga.

Nawierzchnia z płyt drogowych, charakteryzująca się pięciocentymetrowymi szczelinami między owymi płytami będzie mi towarzyszyła aż do południowego skraju jeziora. W efekcie po 20 kilometrach jazdy płytami będę się czuł jak początkujący operator młota pneumatycznego. Ale nie uprzedzajmy faktów...

Jezioro Drużno. Droga biegnąca koroną wału.

Na wysokości wsi Węgle-Żukowo jest już lepszy dostęp do jeziora, które jak dotąd było tylko słychać. Zostawiwszy rower na chwilę przedzieram się zarośniętą ścieżką wędkarską na brzeg, by zobaczyć mieszkańców jeziora.

Jezioro Drużno. Rezerwat ptactwa wodnego.

W Węglach-Żukowie oglądam budynek dawnej karczmy "Trzy Róże"...

Węgle-Żukowo. Karczma „Trzy Róże”.

...oraz postanawiam na jakiś czas opuścić brzeg Drużna, by pojechać do odległej o 5 kilometrów wsi Jezioro. W mijanym Jurandowie zjeżdżam na chwilę w boczną drogę, króra urzekła mnie swoim pięknem. Wyobrażam sobie, że tak kiedyś wyglądały wszystkie drogi żuławskie.

Jurandowo. Droga żuławska.

Poniżej zamieszczam panoramkę wsi Jezioro od strony Jurandowa. Widać na niej po lewej XIX-wieczny mennonicki dom modlitwy i po prawej trochę młodszy, dawniej ewangelicki, a obecnie katolicki kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny.

Jezioro. Panorama wsi od strony Jurandowa.

Nie tak dawno, bo jeszcze w XIII wieku tereny te były dnem jeziora Drużno zajmującego wówczas dziesięciokrotnie większą powierzchnię niż dziś. Pod koniec XVI wieku [dokładnie w 1580 roku] przybyli tu holenderscy mennonici, którzy musieli opuścić ojczyznę w wyniku nasilenia prześladowań religijnych. Przybywszy na Żuławy, jakże podobne do ich ojczyzny, zaczęli tworzyć system przeciwpowodziowy, budując tamy, wały, kanały oraz osiedlali się w opuszczonych wsiach, a także zakładali nowe. Tak też założyli wieś nad Tyną - Thiensdorf. Do końca II Wojny Światowej wieś nosiła taką nazwę. Później zmieniono ją na Jezioro.

Jedynym czego mennonitom budować w nowej ojczyźnie nie było wolno były świątynie. Na modlitwy spotykali się więc w domach oraz w szkole. Zmarłych natomiast chowali na cmentarzu katolicko-ewangelickim, dzięki klauzuli zawartej w pierwszym przywileju osadniczym dla Thiensdorf potwierdzonym w 1638 roku przez Władysława IV. Dopiero od XVIII wieku zaczęto udzielać mennonitom pozwoleń na budowę świątyń. Pierwsze domy modlitwy budowane z drewna i kryte strzechą lub gontem przypominały z zewnątrz raczej budynki gospodarcze niż miejsca kultu. Z początkiem XIX wieku zaczęto wznosić murowane świątynie. Dom modlitwy w Jeziorze zbudowano w roku 1865. Jest to murowana z cegły budowla neogotycka osadzona na kamiennym fundamencie, przykryta dwuspadowym dachem. W ścianach bocznych jest po sześć ostrołukowych, obecnie zamurowanych okien z maswerkami. Naroża są zwieńczone czterema małymi wieżyczkami z profilowanym gzymsem i namiotowym daszkiem z iglicą.

W pierwszych latach powojennych obiekt ten służył jako kaplica dla katolików, następnie krótko jako sklep, zaś później przez wiele lat był magazynem nawozów PGR-u!!!

Za domem modlitwy znajduje się cmentarz gminy mennonickiej z piekną aleją starych lip. Cmentarz został założony na początku XVIII wieku i użytkowany był do końca II Wojny Światowej. Pierwotnie istniały na tym cmentarzu dwie prostopadłe aleje dzielące go na cztery kwatery. Druga aleja jednak nie jest zachowana tak dobrze. Obecnie cmentarz jest bardzo zniszczony i zaniedbany, chociaż nie zarośnięty [co może wynikać jedynie z pory roku].

Jest w Jeziorze jeszcze jeden kościół. Pierwotnie ewangelicki, a obecnie katolicki kościół p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. Jest to budowla bardzo ciekawa, albowiem widać na niej wyraźnie jakie mogą być skutki budowania tak dużego i ciężkiego obiektu na dnie byłego jeziora. Ściany noszą ślady wielu pęknięć i zniekształceń w wyniku osiadania.

W Jeziorze oglądam jeden z trzech zachowanych na Żuławach mennonickich domów modlitwy...

Jezioro. Mennonicki dom modlitwy.

...służący przez szereg lat po wojnie za magazyn nawozów!!!

Jezioro. Wnętrze mennonickiego domu modlitwy.

Za domem modlitwy znajduje się zniszczony, zaniedbany cmentarz mennonitów ze znakomicie zachowaną aleją lipową.

Jezioro. Cmentarz mennonitów na tyłach domu modlitwy.

Jednym z niewielu zachowanych na tym cmentarzu grobów jest grób rodziny Bartel.

Jezioro. Grób rodziny Bartel.

Następnie kieruję się przez wieś na północ by obejrzeć most zwodzony z 1895 roku na Tynie. Jest jeszcze na Żuławach kilka takich wyjątkowej urody obiektów. Fakt, że są to mosty zwodzone świadczy o stopniu, w jakim rzeki i kanały żuławskie wykorzystywane były do komunikacji i transportu.

Jezioro. Most na Tinie.

Powrót nad Drużno planuję inną drogą przez Żurawiec. Z drogi ładny widok na Jezioro z dominującą wieżą neogotyckiego kościoła Wniebowzięcia NMP.

Kościół w Jeziorze.

Jadąc przez Żurawiec przy skrzyżowaniu dróg napotykam wystający z zarośli ceglany, masywny słup bramy.

Żurawiec. Brama cmentarza.

Po krótkiej penetracji zarośli okazuje się, że brama, której drugi słup leży przewrócony na ziemię prowadzi do cmentarza.

Żurawiec. Cmentarz.

Wróciwszy nad Drużno, kieruję się dalej szlakiem św. Wojciecha na południe aż dojeżdżam do ścieżki prowadzącej w głąb rezerwatu.

Nad jeziorem Drużno.

Na końcu kilometrowej, malowniczej ścieżki...

Nad jeziorem Drużno.

...odnajduję wieżę obserwacyjną, wokół której na każdym kroku widać ślady bobrów.

Nad jeziorem Drużno.

I oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie pstryknął panoramki.

Drużno. Panorama Drużna.

Drużno stanowi fragment dawnej zatoki morskiej odcięty od morza w wyniku stopniowego nanoszenia materiału przez Wisłę oraz zarastania. Jezioro zajmuje obecnie powierzchnię 3300 hektarów i ma przeciętną głębokość 1,5 metra. Przez wody jeziora przebiega szlak Kanału Elbląskiego. Jest to tor wodny pogłębiony do 3 metrów, którym pływają małe statki pasażerskie do Ostródy i Iławy oraz prywatne łodzie i żaglówki zmierzające na wody Pojezierza Iławsko-Olsztyńskiego, między innymi na jezioro Jeziorak.

Jezioro i jego najbliższa okolica jest od 1966 roku rezerwatem przyrody i ostoją ptaków. Zaobserwowano tu 210 gatunków ptactwa, z których 110 stale tu gniazduje.

W 1982 roku na wschodnim brzegu jeziora nieopodal miejscowości Janów Pomorski odkryto ślady po wczesnośredniowiecznej osadzie handlowej - Truso wymienianej już w 890 roku przez anglosaskiego podróżnika Wulfstana.

Po wyjechaniu z rezerwatu rozkładam mapę i postanawiam zmodyfikować trasę wycieczki. Powody są dwa: po pierwsze - jak już wspominałem, po przejechaniu 20 kilometrów po płytach drogowych mam serdecznie dość takiej nawierzchni; po drugie chcąc zdążyć na pociąg o 1749 z Gronowa Elbląskiego muszę zaoszczędzić czasu. Decyduję się więc nie wyjeżdżać z Żuław w stronę Świętego Gaju tylko po dojechaniu do mostu na Balewce [rzece wpadającej na południu do Drużna] kieruję się na Markusy.

...

W Markusach odnajduję ładnie położony i zadbany, choć zastawiony maszynami rolniczymi mennonicki cmentarz.

Markusy. Cmentarz mennonicki.

Nastepnie kieruję sie na północ do wsi Różany, gdzie znajduje się jedyna zachowana na Żuławach parowa przepompownia wody.

Różany. Parowa przepompownia wody.

Przez wieki żuławskie poldery odwadniane były przez wietrzne pompy, czyli wiatraki czerpakowe przepychające wodę z jednego kanału do innego. W II połowie XIX wieku zaczęto scalać poldery, co wymagało zastąpienia tradycyjnych pomp wietrznych, wydajniejszymi, nowocześniejszymi pompowniami parowymi. Ich zaletą była niezależność od pogody, niezawodność oraz duża wydajność pozwalająca na odwadnianie wiekszego terenu jednocześnie. Pierwsza żuławska pompownia parowa powstała w 1840 roku w Piotrowie koło Cyganka. Następnie przepompownie parowe były zastępowane przez elektryczne. Urządzenia demontowano, a budynki rozbierano. Do dziś przetrwała tylko ta jedna. Niestety nie przetrwał żaden żuławski wiatrak odwadniający... no prawie żaden. Jeżeli chcesz poczytać więcej o wietrznych pompach i młynach - wejdź do Wiatraka.

Jadąc koroną wału w dół Tyny trafiam na elektryczną siostrę [chociaż wiekowo raczej wnuczkę] parowej przepompowni.

Różany. Parowa przepompownia wody i jej elektryczna zastępczyni.

Cofam się o kilkaset metrów do skrzyżowania dróg i kieruję w stronę wsi Różany. Po drodzę przystaję na chwilę na betonowym moście z 1912 roku na Tynie...

Różany. Most na Tynie.

...i koło pół kilometra dalej wjeżdżam na płytową drogę wzdłuż kanału prowadzącego mnie aż do samego budynku przepompowni parowej. Oglądam z bliska ten wyjątkowy w skali Żuław budynek, fotografuję z „żabiej” na tle błekitnego nieba i ruszam dalej na Zwierzno.

Różany. Parowa przepompownia wody.

Z Różan szybki przejazd do Zwierzna. Tam kościół z połowy XIX wieku, zbudowany na miejscu starszej XVII-wiecznej świątyni, która też stanęła w miejscu zruinowanego gotyckiego kościoła krytego strzechą.

Zwierzno. Kościół.

Dalej dwa domy podcieniowe. Pierwszy z nich to duży budynek zbudowany w latach 1936-38 jako Dom Ludowy. W 1976 roku wyremontowany i od tego czasu służący jako szkoła podstawowa. Drugi to XIX-wieczny dom podcieniowy z zabudowanym podcieniem.

Zwierzno. Szkoła zbudowana w latach 1936-38 w stylu domu podcieniowego.

Zwierzno. Dom podcieniowy.

Za Zwierznem przy drodze do Stalewa w okolicy wsi Złotnica wpada mi w oko samotna stela stojąca na terenie kolejnego zaniedbanego cmentarza.

Złotnica. Cmentarz.

Po chwili odnajduję przewróconą i ukrytą w trawie i jeżynach [odczułem na własnych łydkach!] drugą stele z pięknie wyrzeźbioną na tympanonie koroną - symbolem wstąpienia do Królestwa Niebieskiego. Więcej o cmentarzach żuławskich oraz symbolice występującej na nagrobkach możesz poczytać i pooglądać tu → Zabytki - cmentarze.

Złotnica. Cmentarz.

Poza tym kilka drzew życia i innych zniszczonych nagrobków. Całość zamyka[ła] kiedyś od strony drogi brama, po której pozostały tylko betonowe słupy.

Złotnica. Cmentarz.

W samym Stalewie przy zachodnim skraju wsi piękny dom podcieniowy z 1751 roku z bogato belkowanymi szczytami.

Stalewo. Dom podcieniowy.

Od domu podcieniowego cofam się do centrum wsi w celu odnalezienia zaznaczonego na mapie cmentarza mennonickiego. Jadąc przez wieś musiałem go przeoczyć. W końcu znajduję pozostałość cmentarza w centrum wsi. Przedzieram się przez zarośla i nagle wyrasta przede mną stela imponujących rozmiarów [ponad 2,5 metra].

Stalewo. Cmentarz. Stela Johana Horna.

Jedyna ocalała stela na cmentarzu w Stalewie stoi na grobie Johanna Horna - właściciela dworu w Stalewie, który, jak głosi napis na steli, urodził się na początku XIX wieku i przeżył 57 lat, 6 miesięcy i 16 dni.

źródło: http://www.marienburg.pl

Po środku tego zdewastowanego cmentarza znajdował się do lat 50-tych XX wieku drewniany kościół z 1707 roku. Na zdjęciu z 1919 roku widać kościół i drewnianą dzwonnicę na wysokiej podmurówce.

Obejrzawszy resztki cmentarza, ruszam w kierunku Szaleńca, ponownie przejeżdzając przy pieknym [chyba najpiękniejszym na Żuławach Elbląskich] domu podcieniowym. Dzięki drugiej szansie obejrzenia domu zwracam uwagę na napis na belce podcienia.

Stalewo. Dom podcieniowy.

Napis na belce podcienia:

Ich habe gebauet mit Gedacht, der Hof(?) soll werden gut(auf?) gemacht, Mein Nachfolger und ein(er?) der Mann, Ihn doch vielleicht gut sadeln kan(n) Michael Gehrt Bau Heerr George Höik(?) Bau Meister

źródło: Forum Dawny Gdańsk

Ze Stalewa brukowaną drogą, a właściwie poboczem, pamiętając o syndromie początkującego operatora młota pneumatycznego, ruszam do Szaleńca.

Droga z Szaleńca do Stalewa.

Tu następny cmentarz. Tym razem zadbany i ogrodzony.

Szaleniec. Cmentarz.

W drodze do Rozgartu towarzyszy mi biegnące polami stado saren.

Sarny na polu w Rozgarcie.

W Rozgarcie dwa domy podcieniowe. Pierwszy to dom III typu zbudowany w 1749 roku...

Rozgart. Dom podcieniowy.

...drugi I typu z 1754 roku. Podcień odeskowany i wspartu na 6 słupach obecnie zamurowanych.

Rozgart. Dom podcieniowy.

Dalej drugi z mennonickich domów modlitwy z 1890 roku, pełniący obecnie rolę kościoła filialnego parafii w Zwierznie. Przy kościele murowana dzwonnica i zniszczony cmentarz mennonicki.

Rozgart. Kościół pomennonicki, obecnie wykorzystywany przez katolików.

Dojeżdżam do dworca w Gronowie Elbląskim mającego być końcem wycieczki. Szukam na budynku śladu po istniejącej tu kiedyś tabliczce ze stanem wody z czasu powodzi w 1888 roku. Bezskutecznie. W sklepie przy dworcu kupuję małe conieco i po posiłku stwierdzam, że nie godzi się bezczynnie siedzieć godzinę czekając na pociąg.

Ruszam do odległego o około 5 kilometrów Fiszewa żeby zakończyć wędrówkę mocnym akcentem, jakim są ruiny trzynawowego kościoła gotyckiego.

Fiszewo. Ruiny kościoła gotyckiego.

Już kierowałem się w stronę stacji PKP, ale zatrzymałem się jeszcze na krótką chwilę na mennonickim cmentarzu uporządkowanym i zadbanym przez uczniów z gimnazjium w Gronowie Elbląskim. Ciekawostką na tym cmentarzu jest stela wrośnięta w drzewo.

Fiszewo. Cmentarz.

Tu kończy się moja wędrówka śladami mennonitów po Żuławach Elbląskich. Jeszcze ostatnie spojrzenie w stronę ruin kościoła i zaraz wsiadam do pociągu, ale...

Fiszewo. Koniec wędrówki.

...ja tu jeszcze wrócę!



 
Podziel się wędrówką ze znajomym:

 



Komentarze czytelników
www

Wysłanie maila oznacza zgodę na publikację Twojego nicka/nazwiska oraz treści wpisu na stronie www.zulawy.info. Adresów mailowych nie zamieszczam, by chronić autorów wpisów przed żniwiarkami internetowymi. Wpisy wulgarne i nie na temat ignoruję.


1. Ty
www

Palczewo
Drewnica
Ostaszewo
Wikrowo
Drewnica

2009-