Kalendarz ♦ Aktualności ♦  ♦ Księga Gości ♦ Newsletter
          

DO ŹRÓDEŁ MOTŁAWY

23 maja 2008 - Do źródeł Motławy.

Wycieczka rowerowa od ujścia Motławy przez Żuławy Gdańskie do jeziora Rokickiego, w którym Motława zaczyna swój bieg.

Motława - rzeka, wypływająca, jak podają źródła z jeziora Szpęgawskiego Południowego na pojezierzu Starogardzkim, przepływająca przez całe Żuławy Gdańskie zwane też Steblewskimi i uchodząca do Martwej Wisły. Na odcinku między jeziorami Szpęgawskim i Rokickim nosi ona nazwę Szpęgawa. Z tego względu można dyskutować nad źródłem Motławy.

Motława przepływając przez Żuławy zasilana jest wodami wielu mniejszych i większych rzek. Główne dopływy Motławy to:

  • Bielawa zza Pszczółek w Grabinach-Zameczku,
  • Kłodawa z jeziora Przywidzkiego w Grabinach-Zameczku,
  • Czarna Łacha spod Pruszcza w Krępcu,
  • Radunia w Krępcu,
  • Kanał Raduni z Pruszcza w Gdańsku.

W Gdańsku (właściwie jeszcze przed Gdańskiem, bo na zewnątrz fortyfikacji grodu gdańskiego) oddaje część swej wody Opływowi Motławy - kanałowi otaczającemu zewnętrzny pierścień fortyfikacji nowożytnych Gdańska. Wody Opływu uchodzą do Martwej Wisły nieopodal Gęsiej Karczmy. Dalej, już na terenie miasta Motława rozdziela się na Nową i Starą Motławę. Kanał Nowej Motławy wykopano w XVI wieku, skutkiem czego było powstanie Wyspy Spichrzów. Motława uchodzi do Martwej Wisły przy półwyspie Polski Hak. Ciekawostką jest, że na odcinku Koźliny - Krzywe Koło również mamy dwie odnogi: Starą Motławę - zarośniętą, tworzącą gdzieniegdzie małe zbiorniki wody stojącej oraz Nową Motławę - sztuczny kanał, którym płynie nurt Motławy.

Na całym swym żuławskim przebiegu rzeka nosi, bądź nosiła kilka nazw:

  • do Czatków - Motława Wyżynna,
  • od Czatków do Suchego Dębu - Motława Mała,
  • od Suchego Dębu do Wróblewa - Motława Wąska,
  • od Wróblewa do Gdańska - Motława Szeroka.

Wycieczka do źródeł Motławy zaczyna się nieopodal skrzyżowania ulic Wiosny Ludów i Stępkarskiej w Gdańsku naprzeciw Polskiego Haka, kończy się natomiast nad jeziorem Rokickim w pobliżu wsi Rokitki Tczewskie.


 Informacje 
  • Data i czas: 23 maja 2008; godz. 0530 - 1200
  • Pogoda:
    • wiatr: brak;
    • zachmurzenie: do godziny 0900 - słonecznie, potem - małe zachmurzenie;
    • opad: brak;
    • temperatura: bd;
  • Dystans: 60 km;
  • Mapa: Do źródeł Motławy

Dzień witam samotnie (mimo planów czteroosobowego składu) u ujścia Motławy do Martwej Wisły. Dokładniej - około pięćdziesięciu metrów od samego ujścia, na biegnącej przy płocie Stoczni Gdańskiej ścieżce uczęszczanej chyba tylko przez wędkarzy. Po prawej widoczny fragment półwyspu Polski Hak.

Stąd za moment ruszam ulicą Wiosny Ludów w kierunku Miasta. Słońce już zaczyna przygrzewać. Jeszcze jedno zdjęcie i tak zaczyna się moja przygoda z Motławą.

Unikając kontaktu z brukowaną nawierzchnią, dojeżdżam poboczem ulicy Wiosny Ludów do wąskiego przejścia między rzeką, a ogrodzeniem dawnego Elmoru. Tu otwiera się powoli widok na Gdańsk z górującą Bazyliką Mariacką. Na prawym brzegu rzeki, na wyspie Ołowianka (po lewej stronie zdjęcia) zabytkowa przepompownia ścieków o tej samej nazwie.

Wyspa Ołowianka powstała w 1576 roku po przekopaniu Kanału Na Stępce swą nazwę zawdzięcza magazynom ołowiu, z których największy był Dwór Ołowiany. Ponadto znajdowała się tam potężna waga do ołowiu oraz wielki żuraw do wyładunku ołowiu ze statków.

Wcześniej teren ten nazywano Szafarnią w związku z zabudowaniami szafarza zakonnego, który tu się znajdował w czasach panowania Krzyżaków. Krzyżacy wybudowali tu zespół spichlerzy oraz strażnicę strzegącą z tej strony wejścia do portu.

W drugiej połowie lat sześćdziesiątych XIX wieku wybudowano na Wyspie działającą do dziś przepompownie ścieków. Pod koniec zaś wieku (1897-1898) wybudowano tu elektrownię miejską, mającą zasilać lampy uliczne Gdańska i Wrzeszcza.

Przekraczam mostek na kanale Raduni - ostatnim dopływie Motławy i wjeżdżam na biegnący nad brzegiem Motławy deptak - ulicę Wartką. Na zdjęciu w głębi - przepompownia Ołowianka.

Tu pierwsza duża atrakcja wycieczki - zamek krzyżacki, a właściwie jego jedna baszta (obecnie budynek mieszkalny w opłakanym stanie - Wartka 8)...

... oraz fragment muru obronnego.

Widok z wyspy Ołowianka.

Pierwsza średniowieczna warownia powstała w Gdańsku w drugiej połowie X wieku za panowania Mieszka I. Był to drewniany gród otoczony wałem z drewna ziemi i kamieni usytuowany na wyspie u ujścia Motławy do znajdującej się wtedy 500m bliżej Wisły. Wyspa znajdowała się mniej więcej w obrębie dzisiejszych ulic: Wartka, Sukiennicza, Na Dylach i Karpia.

Pod koniec pierwszej połowy XIV wieku sprowadzeni na Pomorze i do Gdańska Krzyżacy rozpoczęli przebudowę drewnianego dworu w warowny klasztor. w latach 1343-1345 wały zastąpiono murami. Zamek ów mający stanowić serce komturii gdańskiej zapewniał jej, za sprawą swojego położenia, status jednej z najbogatszych w całym Państwie Zakonnym. Krzyżacy, do których należały oba brzegi wejścia do portu sprawowali nad nim, a co za tym idzie i nad handlem pełną kontrolę. Na lewym brzegu Motławy wejścia bronił zamek otoczony murami i basztami. Prawy zaś brzeg (obecnie - Wyspa Ołowianka) zwany wówczas Szafarnią i nie będący jeszcze wyspą, a również należący do Zakonu w latach 1343-1454 był po prostu magazynem. Tam Krzyżacy wybudowali zespół spichlerzy: Mały, Biały, Wielkiego Mistrza, Drągowy, Nowy i Szkarpawski oraz strażnicę. Łączność między brzegami zapewniał prom. Niektóre źródła podają, że w czasach panowania krzyżackiego istniał w tym miejscu most, choć nie ma na to niezbitych dowodów (zaowocowało to jednak projektem zbudowania tu kładki dla pieszych).

W roku 1454 Gdańszczanie wypędzili Krzyżaków i zburzyli zamek, będący dla nich symbolem krzyżackiego ucisku. z zamku krzyżackiego do dziś zachował się jedynie fragment zewnętrznego muru obronnego wraz z wkomponowaną weń basztą. Położona nieco dalej w kierunku Miasta baszta Łabędź stoi w miejscu, gdzie do 1454 roku stała kwadratowa wieża konkurencyjnego w stosunku do Żurawia urządzenia przeładunkowego wybudowanego przez Krzyżaków prawdopodobnie w roku 1410.

Jeden z moich ulubionych widoczków gdańskich. Widać moją dalszą drogę - Pobrzeże, najpierw Rybackie, dalej za Żurawiem - Długie.

Ostatnie spojrzenie w kierunku ujścia Motławy.

Przejeżdżam pod Żurawiem - najbardziej charakterystycznym zabytkiem gdańskim.

Żuraw - symbol Gdańska - jest najstarszym zachowanym dźwigiem portowym w Europie. Już w drugiej połowie XIV wieku między pylonami Bramy Szerokiej istniał dźwig portowy. Jednak w znanym nam dziś kształcie Żuraw powstał w latach 1442 - 1444. Służył on do załadunku i rozładunku towarów ze statków oraz do stawiania masztów. Mógł podnieść ciężar 4 ton na wysokość 11 metrów. Siłą napędową urządzenia byli ludzie chodzący w dwóch sześciometrowej średnicy bębnach.

W czasie II Wojny Światowej Żuraw został w 80 procentach zniszczony. Odbudowano go jednak po wojnie i obecnie służy jako siedziba Centralnemu Muzeum Morskiemu i oczywiście nam wszystkim jako unikatowy zabytek.

Zatrzymuję się na chwilkę na Zielonym Moście, by spojrzeć jeszcze raz na Długie Pobrzeże w pierwszych promieniach budzącego się dnia. Tu opuszczam na chwilę moją rzekę - przewodniczkę, wjeżdżajac Zielonym Mostem na Wyspę Spichrzów.

Ulicą Chmielną, znów starając się uniknąć kontaktu z brukiem, dojeżdżam do południowego skraju Wyspy Spichrzów.

Od XIII wieku była w tym miejscu dzielnica magazynowa, gęsto zabudowana spichrzami. w XVI wieku było ich tu ponad 300. Co ciekawe, by łatwo orientować się w tak dużym skupisku magazynów, spichrzom nie nadawano numerów lecz nazwy. w XIV wieku w celu zabezpieczenia spichrzów przed kradzieżami i pożarem od południowego wschodu wykopano fosę i usypano wał ziemny zwany Psim Wałem. w roku 1576 poszerzono znacznie fosę, a Psi Wał zniwelowano. Tak powstał kanał - Nowa Motława, a dzielnica spichrzów stała się wyspą. Najważniejszym łącznikiem obu brzegów Motławy w tym miejscu oraz później wyspy ze stałym lądem był Most Zielony, stanowiący przedłużenie Drogi Królewskiej.

Drugą Wojnę Światową przetrwał tylko jeden spichlerz - Wisłoujście (Chmielna 53). Pozostałe w dużym stopniu lub całkowicie zniszczone były następnie rekonstruowane i dziś służą różnym celom. Wiele zaś z nich leży w gruzach i niszczeje na naszych oczach, mimo, że od lat mówi się o rewitalizacji tych terenów.

Nawiasem pisząc trochę się boję takich rewitalizacji, bo to nie zawsze wychodzi na dobre krajobrazowi i zabytkowemu charakterowi miasta. Puki co jednak często bywam na Wyspie i cieszę się tym, co ocalało z zawieruchy wojennej, a nie zostało jeszcze „upiększone” szkłem, plastikiem i lustrami.

Tu skręcam i przejeżdżam kilkanaście metrów w prawo na most nad Motławą. Z mostu widać ślepe zakończenie starej Motławy. W głębi dom o konstrukcji szkieletowej wybudowany około 1800 roku przy ulicy Pod Zrębem.

Zawracam ku ulicy Dobrej która prowadzi mnie wzdłuż Nowej Motławy ku Kamiennej Śluzie.

Docieram do Kamiennej Śluzy i znajdującego się przy niej Młyna.

W miejscu gdzie Motława wdziera się swymi wodami do gdańskiego grodu, między bastionami Żubr i Wilk w latach 1622 - 1623 wybudowano Śluzę Kamienną. Ta unikalna w skali europejskiej budowla hydrotechniczna jest dziełem holenderskich budowniczych z Alkmaar - Wilhelma Jansena Benninga i Adriana Olbrandsa, którzy ją zaprojektowali oraz Jana Strakowskiego pełniącego nadzór nad budową.

Śluza składa się z dwóch części - większej, otwartej śluzy właściwej oraz mniejszej, sklepionej, kierującej wodę na koła przyległego do śluzy młyna. Nad śluzą właściwą znajdowal się do połowy XIX wieku most zwodzony zastąpiony później mostem stałym.

Śluza, będąca przerwą w systemie obronnym Gdańska musiała być dodatkowo ufortyfikowana. Do jej obrony zbudowano w latach 1668 i 1672 dwie lunety - Świńskie Głowy, które połączono ze śluzą grodziami. Gródź wschodnia w stanie szczątkowym, zachodnia - dość dobrze zachowana. Obie grodzie kierujące wody Motławy na śluzę zaopatrzone były w dwie wieżyczki na każdym końcu. Wieżyczki z racji swej niedostępności zwane dziewicami miały za zadanie uniemożliwić przejście wroga po grodziach.

Zadaniem Śluzy Kamiennej było zabezpieczenie miasta przed wodami powodziowymi, a także ochrona Żuław przed wodą morską wtłaczaną w Motławę przez północny wiatr. Niekiedy - podczas oblężeń Gdańska - otwierano wrota śluzy i celowo zalewano nizinne tereny podmiejskie w celu utrudnienia, czy wręcz uniemożliwienia wrogowi natarcia.

Kamienna Śluza. z lewej u góry widać Motławę, a po prawej fragment opływu Motławy - fosy okalającej nowożytne fortyfikacje Gdańska.

Bardzo efektownie śluza wraz z grodziami prezentuje się na tle bastionu Żubr. Panoramkę wykonałem z terenu zniwelowanego bastionu Wilk.

Porośnięty chwastami hełm wieżyczki na grodzi wschodniej.

Młyn przy Kamiennej Śluzie.

Można by zapytać, po co gdzieś na obrzeżu miasta młyn, kiedy w centrum działa kilka większych. Otóż wszystkie młyny znajdujące się w Mieście napędzane były wodą z kanału Raduni wybudowanego przez Krzyżaków. Kiedy w 1577 roku Stefan Batory oblegający Gdańsk zamknął Kanał Raduni kierując jej wody przez Żuławy w mieście stanęły wszystkie młyny - wszystkie z wyjątkiem młynu przy Śluzie Kamiennej napędzanego wodą z Motławy. Pełnił więc ów młyn funkcję rezerwową na czas unieruchomienia innych młynów przez nieprzyjaciela.

Miasto opuszczam drogą nietypową bo starym torem kolejowym wiodącym do nieczynnego dworca - Gdańsk - Brama Nizinna.

Dworzec Gdańsk - Brama Nizinna powstał w roku 1852 roku. w celu doprowadzenia torów do miasta przebito się przez kurtynę wałów obronnych przy bastionie Żubr. Zgodnie z wymaganiami zarządu fortyfikacji przerwa w umocnieniach miała być wąska i możliwa do zamknięcia i obrony.

Dworzec przy Bramie Nizinnej szybko zaczął tracić na znaczeniu na skutek szybkiej rozbudowy linii kolejowej po zachodniej stronie miasta. w latach 1894 - 1900 wybudowano Dworzec Gównego Miasta, co przypieczętowało los pierwszego gdańskiego dworca.

Przejeżdżam przez mostek nad Motławą na ulicę Olszyńską. z mostku widok na Kamienną Śluzę.

Ostatnie spojrzenie na Gdańsk. Widok z Olszynki. w dole Motława. Piękną panoramę Gdańska psują nasze swojskie „drapacze chmur”: Hotel Heweliusz, Prorem i Zieleniak.

Dojeżdżam do wsi Krępiec. Tu do Motławy wpada Radunia oraz Czarna Łacha.

W Krępcu szlak Motławski skręca w prawo wzdłuż Czarnej Łachy ja jednak jadę prosto wzdłuż Motławy.

Dzięki czemu napotykam ładny stary dom.

Dalej jadę drogą płytową wzdłuż wału. Odcinek ten jest nieciekawy i aby cokolwiek zobaczyć muszę zejść z roweru i wspiąć się na wał. Po przejechaniu niespełna 5 kilometrów docieram do drogi Przejazdowo - Pruszcz w Mokrym Dworze. Tu przejeżdżam mostkiem Motławę i w Wiślinie oglądam bramę-dzwonnicę - unikatowy w skali europejskiej zabytek mennonicki z 1792 roku. [przypis 2011: żaden mennonicki! Ta budowla wprawdzie wzniesiona przez Jakuba Jantzena - mennonitę, nie jest zabytkiem mennonickim. Mennonici nie wznosili przy domach modlitwy ani na cmentarzach żadnych wież i dzwonnic.]

Obiekt jeszcze kilka lat temu niemal się walił, ale starą konstrukcję naprawiono i pokryto nowymi deskami. Po tym zabiegu nie jest to wprawdzie oryginał, ale ma szanse przetrwać dla nastepnych pokoleń.

Z Wiśliny cofam się z powrotem w kierunku Mokrego Dworu i dalej jadę przez malownicze okolice za znakami czerwonego szlaku Motławskiego...

...zastanawiając się chwilami dokąd mnie ów szlak doprowadzi.

Jakieś 2,5 kilometra dalej szlak doprowadza mnie do Lędowa. Znów przekraczam Motławę - tym razem kładką dla pieszych.

Jedyną istotą jaką spotykam w Lędowie jest ta jaskółka.

Z kładki ładny widok na Motławę.

Zaraz jednak wracam na lewy brzeg rzeki, by kontynuować wycieczkę szosą.

Po drodze wypatruję "perełek" architektonicznych oraz detali na starych budynkach.

We Wróblewie oglądam pięknie położony na brzegu Motławy kościółek.

Kościółek niestety zamknięty, więc pozostaje obejrzeć z zewnątrz i ruszać dalej.

Rezygnuję z jazdy szosą na rzecz biegnącego ledwo rysującą się w bujnej nadbrzeżnej roślinności drogą czerwonego szlaku. Dzięki temu z dystansu oglądam piękny stary dom odbijający się w Motławie.

Lewym brzegiem Motławy i dalej przez kładkę dla pieszych dojeżdżam do Grabin-Zameczku. Od spotkanego tubylca (bardzo sympatycznego i również na rowerze) otrzymuję garść informacji o tym jak dojechać do zameczku i o samej budowli. Chwilę później wjeżdżam na teren grabińskiego zameczku.

Zameczek sięga swoją historią XIV wieku, kiedy to istniał już tu dwór obronny otoczony palisadą, wałami i fosą. Dwór był siedzibą Krzyżaków rezydujących tu od 1308 roku. w latach 1406 - 1409 w miejscu drewnianego dworu Krzyżacy wybudowali murowany zamek.

Obecnie zamek otoczony jest z trzech stron fosą, a od zachodu kanałem rzeki Kłodawy przeprowadzonym ponad lustrem Motławy. Od strony zachodniej można zobaczyć piwnice dawnego zamku ze sklepieniami kolebkowymi. Znajduje się tam też kaplica pw. Św Trójcy w dawnej izbie czeladnej. Przy południowo - zachodnim narożniku budowli zobaczyć można ceglaną bramę z kamiennym herbem Gdańska (wieś i zamek od połowy XV w. do początków XIX w. była własnością Gdańska). Północna część fosy wschodniej oraz fosa północna wypełnione wodą. Po lewej stronie od bramy wjazdowej na teren zamku można obejrzeć ceglane ściany wyschniętej fosy południowej i wschodniej. Między korytem Motławy, a kanałem Kłodawy znajduje się spory park. Wejście przy bramie z herbem Gdańska i dalej kładką przez kanał Kłodawy.

Po więcej informacji o grabińskim zamku zapraszam do lektury artykułu „Twierdza nad Motławą” w rozdziale Miejsca.

By nie być gołosłownym pokaże kilka zdjęć.

Po więcej zdjęć grabińskiego zamku zapraszam do Galerii.

Za wsią przecinam po raz kolejny Motławę. Przy mostku Motławie oddaje swe wody Bielawa płynąca zza Pszczółek, natomiast kilkadziesiąt metrów dalej widać ujście Kłodawy, której źródło znajduje się w jeziorze Przywidzkim. Układ tych trzech rzek w połączeniu z wyjątkowym na Żuławach wzniesieniem terenu sprzyjał założeniu tu zamku.

Zanim pojadę dalej cofam się do wsi i skręcam na południe, by wjechać na owo najwyższe na Żuławach wzniesienie liczące 14.6 metra n.p.m.

Z tego samotnego wzniesienia roztacza się piękny widok na okoliczne pola.

Do Suchego Dębu i dalej jadę wśród pól rzepaku. w Suchym Dębie nic mnie nie zatrzymuje. Jest kościół, ale nie wydaje mi się ciekawy. Może następnym razem się przyjrzę. Dam szansę Suchemu Dębowi.

Kawałek za Suchym Dębem przejeżdżam przez most na prawy brzeg Motławy i dalszą jazdę kontynuuję szosą by nie przeoczyć tablicy z nazwą następnej wsi.

We wsi dom podcieniowy z początku XIX wieku gruntownie odrestaurowany w latach 1978 - 79.

Kilkadziesiąt metrów dalej mijam ładny kościół wzniesiony w XIV wieku i przebudowany w XVII.

Za kościołem znajduję miejsce (świeżo wykonany deptak z ławkami) godne przystanięcia i zjedzenia małego conieco.

Za Krzywym Kołem skręcam w lewo na Steblewo i po kilkuset metrach w prawo na Koźliny - następny przystanek na trasie do źródeł Motławy. Wspomniane drogi prowadzą mnie mniej więcej wzdłuż wyschniętego koryta Starej Motławy. Wspomniany już wcześniej szlak czerwony biegnie lewym brzegiem Nowej Motławy - kanału, którym faktycznie cała woda Motławy przepływa. Niestety szlak został niedawno głęboko zaorany, w związku z czym nie dysponując traktorem decyduję się na jazdę szosą.

Tuż po skręcie na Koźliny dogania mnie turysta - kolarz jadący na wycieczkę z Grabin Zameczku do Tczewa. Następne dwa kilometry jedziemy razem rozmawiając o Żuławach, żuławskich wsiach i zabytkach. W Koźlinach rozstajemy się i ja skręcam w prawo, by obejrzeć kościół, którego wysoką, strzelistą wieżę widać już z daleka.

Piękną wieżę XIV - wiecznego kościoła pw. Matki Boskiej Różańcowej o konstrukcji szkieletowej wypełnionej cegłą wzniesiono w 1686 roku. Jak widać na załączonym obrazku, wczoraj było Boże Ciało.

Na wieży kościoła widnieje herb Gdańska.

Pod koniec wsi koniecznie trzeba zajechać w drogę w prawo, by obejrzeć jeszcze jeden ciekawy zabytek. XVIII - wieczny spichrz - obora o konstrukcji szkieletowej z regularnym, szachulcowym układem belek i ceglanym otynkowanym wypełnieniem. Jak dotąd nie widziałem na Żuławach tak dobrze zachowanego budynku gospodarczego (oczywiście zabytkowego budynku).

Dalsza droga zachęca do udania się w tym kierunku, ale ja zawracam ku szosie na Czatkowy.

Właściwie wyjeżdżając ze wsi napotykam kolejną perełkę - most z 1713 roku. W tle zarośnięte koryto Starej Motławy.

Za Koźlinami przyspieszam i po kilkunastu minutach jestem we wsi Czatkowy. Tam skręcam na północny zachód chcąc odnaleźć Motławę, którą opuściłem jeszcze w Koźlinach. Dojeżdżam do Tczewskich Łąk i odnajduję rzekę przy skrzyżowaniu ulic: Motławskiej i Długiej.

Na tym odcinku Motława to już bardziej rzeczka niż rzeka.

Kilometr dalej Motława wypływa spod nasypu kolejowego.

Ja przejeżdzam pod wiaduktem by jeszcze między dwoma nasypami dostrzec odblask światła w wodzie Motławy.

Dalej jednak nie pojadę z ważnych przyczyn technicznych. Są wprawdzie dwa mosty, ale obu... nie ma. Niestety do samego Tczewa nie ma żadnego przejazdu przez torowisko. Oczywiście legalnego, a na dziko nie decyduję się, bo jak mówią tubylcy: „sokiści tam panie trzepią”... a ja nie chcę być wytrzepany! Cokolwiek to znaczy.

Muszę więc cofnąć się dwa kilometry i skierować na Tczew. w mieście przejeżdżam pod kilkoma (bodajże trzema) wiaduktami i skręcam w prawo w stronę Gdańska, by odnaleźć Motławę po drugiej stronie torowiska przy ruchliwej krajowej jedynce. Po kilkugodzinnej jeździe bezdrożami, drogami gruntowymi, płytowymi oraz mało uczęszczanymi asfaltami w takim zgiełku czuję się jakoś dziwnie. Odnalazłszy więc Motławę szybko zjeżdżam z jedynki na drogę płytową prowadzącą przez ogródki działkowe. Po około półgodzinnej jeździe docieram do Rokitek Tczewskich i tu odnajduję coś, co wydaje mi się być Motławą.

Jakże mogłem się tak pomylić! Wziąłem zwykły wyschnięty rów melioracyjny za Motławę - RZEKĘ, która przecież na tym odcinku ma prawie metr szerokości! Chwilę później docieram jednak do jeziora Rokickiego i do źródła rzeki, po której w Gdańsku pływają statki.

Na koniec pstryknąłem panoramkę jeziora Rokickiego, z którego wodę swą czerpie i niesie do Gdańska moja rzeka przewodniczka - Motława.



 
Podziel się wędrówką ze znajomym:

 



Komentarze czytelników
www

Wysłanie maila oznacza zgodę na publikację Twojego nicka/nazwiska oraz treści wpisu na stronie www.zulawy.info. Adresów mailowych nie zamieszczam, by chronić autorów wpisów przed żniwiarkami internetowymi. Wpisy wulgarne i nie na temat ignoruję.


1. Janusz z Gdańska
czwartek, 27 września 2012

To piękne! Są jeszcze pasjonaci i to w takim szerokim słowa znaczeniu!
Nasz kraj ma wiele pięknych miejsc, które możemy zobaczyć nie wyścibiając nosa z własnych pieleszy domowych, mając takie wspaniałe relacje jak Pańskie.

Pozdrawiam
Janusz z Gdańska

2. Paweł
wtorek, 23 lutego 2016

Świetny artykuł, a Motława to naprawdę piękna rzeka, szczególnie pod kątem wędkarskim.

3. Ty
www

Palczewo
Drewnica
Ostaszewo
Wikrowo
Drewnica

2009-